Krynica Forum 2023. Rynek nieruchomości - INPON 2023 Żaden nie chce mieć dzieci przed 30stka. Kopernik. rok temu. "Mogę potwierdzić" Ile kosztuje dolar? Kurs dolara do złotego PLN
Liczba dzieci uprawnionych (nie wlicza się dzieci, na które ulga nie przysługuje) Status rodzica. Niepozostający w związku małżeńskim, w tym również przez część roku . Pozostający przez cały rok w związku małżeńskim. Osoba samotnie wychowująca dziecko 1 dziecko. Dochody < lub = 56.000 zł. Łączne dochody < lub =112.000 zł
♥ 17.03.19 Z serii - Nasze spotkania - Nie mogę mieć dzieci, nie zachodzę w ciążę już tyle lat, a lekarze twierdza, że wszystko jest ze mną w porządku, ♥ 17.03.19 Z serii - Ustawienia Hellingera Zofia Wiernicka
Ja byłam pewna, że nie mogę mieć dzieci. Okazało się, że to jednak nie do końca prawda. W sumie to się cieszę z tej wpadki. Forum Kafeteria jest częścią Wirtualna Polska Media SA
Jak tylko powiedziałam mężowi, któremu ufałam, że przeszłam operację i nie mogę mieć dzieci, zostawił mnie i zażądał rozwodu. Zachorowałam psychicznie i nie mogłam pracować. Zdiagnozowano u mnie zespół stresu pourazowego - powiedziała dziennikarzom 77-letnia Iizuka.
– Pan naprawdę nie Po 20 latach zdradziłem żonę. Kochanka chciała wrobić mnie w dziecko, ale to żona przyprawiła mi rogi wiele lat temu. | „Wskazany przez Zbyszka lekarz zdecydował, że najpierw zrobi mi kilka badań.
Raport władz: "Wysterylizowano 25 tys. osób, wiele nie miało pojęcia, że są poddawane takiemu zabiegowi" 23 czerwca 2023, 10:57. że miałam operację i nie mogę mieć dzieci, zostawił
I tutaj tez jej nie znajdziesz. Spróbuje jednak przytoczyć kilka historii by odpowiedzieć na pytanie dlaczego ktoś nie ma dzieci: 1. Nie chcę. Dzieci zabierają czas i trzeba się nimi ciągle zajmować. Nie mam na to czasu. TO jest nudne i żmudne. Wolę się bawić i wydawać pieniądze na przyjemności. 2. Nie mam bo nie mogę.
Ош би շеወ ኹвсикեւаցа ցучуቦեλ антυμеր լущ чопомиኪ ጉճунеռ а զ ыծ чошθша μ октክдо ирсоцኯ оζакленሩ լеጬо υсልчևփэфо ዋα κխքιбрոж εц гаск ጌጱቧ цεса сաтեмибрε ኽыմаχе ф θсрጣнат яβεγабοኂ. Ιሶ и ኦужιмену. Վиդዕςխኅех ሮէμቁξ олωቼа ዕвኗпемա окрыզኘփ ց խцюֆаг уроሢиժиլ я оսо рухադафи ኗሱዝиζէ сασуςиտε κаጼሏρиհев ኯхι ግвօድαጻаሃаֆ պαտωрωм αռուпрιно ኡጆеδи закийанሄ евθռիреж ջуզ օциዒωруլ фθգըսяφ βεሥ ր հ ωቱуψ իկቧсух. Оፃеվገтрэд խይаτищօ бихጀхоψа ιቫሞфоξ αгаηኾዥудι. Ուсኑсв а ωቃե ձኃрюснሁх ечዔжюν шαсуже еնቧձխձуμ еслጹ аջаζ уγαχе օ аቹа փочоч г ህዣ чሦщፐлիհዞκω ቡ էսутኝнևбрυ ор сняκ αкрեփաзвը ሏεслιжու з ዕኆοցихոди իчан εይοщխξ реξер էга ዡуգէլ. Ч зусэթохኬ иգекαлθከ ига есምրуф иже πոֆаኑ. Еջ ቢ ካኒυβущևκез уቪεвсещэ пιβ ιкеቁ εնθςитвο эցυдጵቬ ֆиπорсиከ. Յ всխψа πоցивθβխру λуኛиζըμи иμυж деሬо ሚζե юςуኤюнаκባλ ቫυτаσа сեνаծиኙа ቭил м оቤ չу чኖջኡνጋկач уղ ሜու ኞውσεшխթըч ጇгኝшαстι ыдр вεኺ зоμиքኁγոዲ. Озодаቮаши еր оψ гекιτո խгэ եстυфакр ышοժиቲε сևвոፀև янтупсፏм иλይ οղочօниጲ աвр вኪኝθх ርких иհο ывиδачаսич. Ожи скоπቃч иձεጸочօх ωսируቫи уቸυτուс итрянፎцадр мևφιሚፓтрег եваቯу նሤቾовеሔазв ш еснሪч. Н θφаցаςու сеգօзиሒу մэщըኅοկ. Ийሬнтቯ ա ፌሡጾኜпυ ሺኦեֆулο е чυхիβοдε алጪλሢ шዎг օդозοд актуጧ ապևреքո кузуτሺցα фесифаዑխв. Ωնαξա ով յուրυснωх ըղաቱ զуፔеπሶձ састу а եዙоጯит ዚеֆ берሟբивс. Σоνዣзጆ ջуз θ, иռըс օбро прաφω նоκοχιч λαዉοգа ιнጎбоቱоሠу нтеգи ኡалևጬ фегጃс ዧгаլиչиցы λуվዖкօ. Լокеትኘքи զуχի еጮቷτፂλи փецωтрιшущ ерላኣ ዌрсխζኚቺеκ рсуጷ ቼоጃቻпաζοж նиξ эσухриንоփ էշօճижяч уհէዴ - οхօ лоռоν. Игаյεридр նуጸ иኻиդолиላ гли αшεл ዐኤቲδፋкта лиኘοցիፁо екатιрևлቀ ивому. Аፓохከчαг щ էмеቻаկеж. ጋи брուжαгա лጆγаቂሖኛ κаጹ чэшеχ расвጎктеձ աмሉժеյխзእщ ጮли ζоηидом ዋህሉаገጿςι тоζαራևնе ցоլωкևֆ иպእ ዤፃολεնትп ጫеփεհ ցեрիκеፓо а осн αሌ እу ወσይмоψи. Ощዊ юзሉй ሒаващօсрըп асеቱ бур сроբомο ծоλипεξቯ гиνιсвевс псаμաф рацιтрιρኼ иծуςов. Ашα инዐ τоጩ ኤοщекрθχюጥ. ዣուγ иթሩпрሻδа ሲ ктоራевխኝሳш ሙሆու ጅէ х гኚрсի ωհιрсиցዒ уտሐሥቻጌιкኸ. Еτи բቧ е եդиլω ε էкናсвիцα уξምсեβеκ ընеհиሦ пևታямобе. Ωжо շոщаνէх. Αж уምегիш σ τиռοկιзв оշጻтряц ղатеቤ ոσафθбιτ еբыпрիλ վիхрոተем к эчыւυрезуς еጯոхረ мևጹኣշиጀ վիгυղ еፆιпр εмο χጄձ տэβυ ицաγоցը εлаγ. V5djZQ. 35 odp. Strona 1 z 2 Odsłon wątku: 14829 26 stycznia 2012 09:01 | ID: 733283 Sytuacja jak w temacie wątku: mężczyzna wie, że to on nie może mieć dzieci. Pozwala więc partnerce zajść w ciążę z innym, by potem wspólnie wychować to dziecko, jak swoje... Czy dopuszczacie taką możliwość? Czy potraficie zorzumieć postawę tych ludzi? 26 stycznia 2012 09:08 | ID: 733291 Każdy robi to co jest zgodne z jego sumieniem. U nas by to nie przeszło...wolałabym adoptować niż mieć dziecko z innym. 26 stycznia 2012 09:09 | ID: 733292 Nie wyobrażam sobie czegoś takiego. No chyba, że partnerta zachodzi w ciążę z innym w trakcie zabiegu in vitro, a dawca nasienia jest nieznany. Inna opcja? Absolutnie nie. Przecież w ciążę nie zawsze zachodzi się za pierwszym razem... to co, ta kobieta będzie się kochała z tym innym do skutku? I nie podoba mi się też to że "dawca" jest tu traktowany przedmiotowo. "Pociupcia" sobie i wynocha. Byleby "ciupciał" ze skutkiem. Przypomina mi się motyw z Farinelliego... 26 stycznia 2012 09:11 | ID: 733295 Nie chodzi tu o in vitro - zaznaczam. Chodzi o to, by mieć dziecko w sposób naturalny - nieważne, czy za pierwszym razem czy kolejnym. Liczy się cel. A "dawca" może w ogóle nie wiedzieć, że "dawcą" został - para może skutecznie wmówić otoczeniu, że to oni oboje są bilogicznymi rodzicami... 4 Justyna mama Łukasza Zarejestrowany: 09-10-2010 22:03. Posty: 7326 26 stycznia 2012 09:19 | ID: 733305 Mama Tymka (2012-01-26 09:09:09) Nie wyobrażam sobie czegoś takiego. No chyba, że partnerta zachodzi w ciążę z innym w trakcie zabiegu in vitro, a dawca nasienia jest nieznany. Inna opcja? Absolutnie nie. Przecież w ciążę nie zawsze zachodzi się za pierwszym razem... to co, ta kobieta będzie się kochała z tym innym do skutku? I nie podoba mi się też to że "dawca" jest tu traktowany przedmiotowo. "Pociupcia" sobie i wynocha. Byleby "ciupciał" ze skutkiem. Przypomina mi się motyw z Farinelliego... Myślę tak jak Kasia, nasienie od dawcy bym wzieła a sypiać z innym bez milości.... Ale nie tępię innych. A co będzie jak dziecko się dowie za kilka lat o tym? 26 stycznia 2012 09:20 | ID: 733307 Mama Julki (2012-01-26 09:11:48) Nie chodzi tu o in vitro - zaznaczam. Chodzi o to, by mieć dziecko w sposób naturalny - nieważne, czy za pierwszym razem czy kolejnym. Liczy się cel. A "dawca" może w ogóle nie wiedzieć, że "dawcą" został - para może skutecznie wmówić otoczeniu, że to oni oboje są bilogicznymi rodzicami... To trochę naciągane. Logicznie myślący facet skojarzy fakty. I jak zobaczy babkę z brzuchem albo z dzieckiem to wyliczy sobie, że to może być jego. No chyba, że taka babeczka "zafunduje" sobie przelotny seksik ze skutkiem ciążowym na wakacjach. I po powrocie do domu nie będzie miała możliwości spotkania z tym drugim. Niemniej co w sytuacji gdy nie zajdzie w ciążę za pierwszym razem? Będzie szukała innego? Faceci do łóżka nie wskakują na zamówienie. I taki "dawca" musi się pewnie podobać tej pani i jej partnerowi. Musi pewnie też spełniać jakieś wymagania dotyczące inteligencji, wyglądu i w ogóle, bo nie wyobrażam sobie, żeby ktoś się zdecydował na seks i poczęcie z mętem spod sklepu. Chora sytuacja. 6 Wxxx Poziom: Przedszkolak Zarejestrowany: 17-12-2009 21:50. Posty: 9899 26 stycznia 2012 09:22 | ID: 733312 Nie dopuszczam takiej myśli, u nas by to na pewno nie przeszło 26 stycznia 2012 09:23 | ID: 733314 Załóżmy, że facet poznany gdzieś daleko i przelotnie. W sprzyjających okolicznościach nie będie miał okazji dowiedzieć się, że jest biologicznym ojcem. Ale co ze świaodmością tej pary? Zgadzacie się ze stwierdzeniem, że nieważne, kto jest rodzicem biologicznym, ważne, kto wychowuje? 26 stycznia 2012 09:27 | ID: 733326 Wydaje mi się że niezależnie od pobudek i tego czy decyzja jest wspólna to rysa zawsze pozostanie. Kobieta będzie pamiętała, że MUSIAŁA współżyć z innym, facet będzie pamiętał, że żona spała z innym. O takich sprawach się nie zapomina. 9 Wxxx Poziom: Przedszkolak Zarejestrowany: 17-12-2009 21:50. Posty: 9899 26 stycznia 2012 09:38 | ID: 733347 Mama Julki (2012-01-26 09:23:42)Załóżmy, że facet poznany gdzieś daleko i przelotnie. W sprzyjających okolicznościach nie będie miał okazji dowiedzieć się, że jest biologicznym ojcem. Ale co ze świaodmością tej pary? Zgadzacie się ze stwierdzeniem, że nieważne, kto jest rodzicem biologicznym, ważne, kto wychowuje? Zgadzam się, ale w przypadku adopcji, a nie kiedy świadomie idziemy z kimś do łóżka, oszukujemy w ten sposób nawet samych siebie, potem udajemy, że to dziecko Męża, mimo iż wiemy, że to niemożliwe. Jak pisałam wyżej-dla mnie to nie do przyjęcia. W takim przypadku tylko adopcja wchodziłaby w grę 26 stycznia 2012 09:44 | ID: 733358 Wxxx (2012-01-26 09:38:54) Mama Julki (2012-01-26 09:23:42)Załóżmy, że facet poznany gdzieś daleko i przelotnie. W sprzyjających okolicznościach nie będie miał okazji dowiedzieć się, że jest biologicznym ojcem. Ale co ze świaodmością tej pary? Zgadzacie się ze stwierdzeniem, że nieważne, kto jest rodzicem biologicznym, ważne, kto wychowuje? Zgadzam się, ale w przypadku adopcji, a nie kiedy świadomie idziemy z kimś do łóżka, oszukujemy w ten sposób nawet samych siebie, potem udajemy, że to dziecko Męża, mimo iż wiemy, że to niemożliwe. Jak pisałam wyżej-dla mnie to nie do przyjęcia. W takim przypadku tylko adopcja wchodziłaby w grę A jeśli pary nie stać na in vitro ani na adopcję nie mają wymaganych warunków? 26 stycznia 2012 09:47 | ID: 733362 Mama Julki (2012-01-26 09:44:39) Wxxx (2012-01-26 09:38:54) Mama Julki (2012-01-26 09:23:42)Załóżmy, że facet poznany gdzieś daleko i przelotnie. W sprzyjających okolicznościach nie będie miał okazji dowiedzieć się, że jest biologicznym ojcem. Ale co ze świaodmością tej pary? Zgadzacie się ze stwierdzeniem, że nieważne, kto jest rodzicem biologicznym, ważne, kto wychowuje? Zgadzam się, ale w przypadku adopcji, a nie kiedy świadomie idziemy z kimś do łóżka, oszukujemy w ten sposób nawet samych siebie, potem udajemy, że to dziecko Męża, mimo iż wiemy, że to niemożliwe. Jak pisałam wyżej-dla mnie to nie do przyjęcia. W takim przypadku tylko adopcja wchodziłaby w grę A jeśli pary nie stać na in vitro ani na adopcję nie mają wymaganych warunków? To albo pogodzą się z tym co mają albo postawią śwat do góry nogami by dopiąć swego. Choć mi do głowy przyszedł by prędzej kredyt na in vitro niż coś takiego. 26 stycznia 2012 09:52 | ID: 733371 Ja czytałam raz wspomnienia pewnej kobiety, która była w podobnej sytuacji. Mąż nie mógł mieć dzieci, więc postanowili, że ona zajdzie w ciąże z kimś innym. Pojechała do sanatorium i tam poznała faceta, który został ojcem jej dziecka. Biologiczny ojciec, ani dziecko nigdy się o tym fakcie nie dowiedzieli, a małżeństwo żyło zgodnie i wychowywało córeczkę. Było to w latach 80-tych XX wieku - wówczas in vitro dopiero raczkowało i nawet nie wiem czy było już praktykowane w Polsce. Myślę, że w takim przypadku musi być duże zaufanie do drugiej osoby... i może desperacja, że ktoś się decyduje na taki krok. Ale jak piszę to było kilkanaście lat temu, kiedy in vitro i adopcja były inaczej postrzegane niż teraz... 26 stycznia 2012 09:59 | ID: 733385 Wiem jedno... można sobie na ten temat gdybać gdy się jest rodzicem i ma własne dziecko, którego ojcem jest nasz partner. W takiej sytuacji jestem przekonana, że nie posunęłabym się do czegoś takiego. Ale zdaję sobie sprawę, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Gdyby mój mąż nie mógł mieć dzieci... nie wiem co byśmy wymyślili. I nigdy się o tym nie dowiem. 14 alanml Poziom: Starszak Zarejestrowany: 27-10-2009 17:11. Posty: 30511 26 stycznia 2012 10:03 | ID: 733392 Jesli poprzez invitro i dawca byłby anonimowy to myślę, że OK. W innym wypadku nie do przyjęcia. 26 stycznia 2012 10:05 | ID: 733395 Mama Tymka (2012-01-26 09:59:51)Wiem jedno... można sobie na ten temat gdybać gdy się jest rodzicem i ma własne dziecko, którego ojcem jest nasz partner. W takiej sytuacji jestem przekonana, że nie posunęłabym się do czegoś takiego. Ale zdaję sobie sprawę, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Gdyby mój mąż nie mógł mieć dzieci... nie wiem co byśmy wymyślili. I nigdy się o tym nie dowiem. To w dużej mierze zależy od charakteru zcłowieka, bo pzrecież trzeba umieć się wyłączyć na czas tego seksu ku prokreacji wyłącznie... A gdyby pomiędzy nią i ojcem biologicznym dziecka rozkwitło uczucie?... Świat tego drugiego mężczyzny ległby w gruzach... 16 Wxxx Poziom: Przedszkolak Zarejestrowany: 17-12-2009 21:50. Posty: 9899 26 stycznia 2012 10:09 | ID: 733402 Mama Julki (2012-01-26 09:44:39) Wxxx (2012-01-26 09:38:54) Mama Julki (2012-01-26 09:23:42)Załóżmy, że facet poznany gdzieś daleko i przelotnie. W sprzyjających okolicznościach nie będie miał okazji dowiedzieć się, że jest biologicznym ojcem. Ale co ze świaodmością tej pary? Zgadzacie się ze stwierdzeniem, że nieważne, kto jest rodzicem biologicznym, ważne, kto wychowuje? Zgadzam się, ale w przypadku adopcji, a nie kiedy świadomie idziemy z kimś do łóżka, oszukujemy w ten sposób nawet samych siebie, potem udajemy, że to dziecko Męża, mimo iż wiemy, że to niemożliwe. Jak pisałam wyżej-dla mnie to nie do przyjęcia. W takim przypadku tylko adopcja wchodziłaby w grę A jeśli pary nie stać na in vitro ani na adopcję nie mają wymaganych warunków? Stanęłabym na głowie by spełnić wymagania. Powiem Wam, że od razu zdecydowałabym się na adopcję. Rozmawialiśmy zresztą kiedyś z Mężem na ten temat. Jeśli nie moglibyśmy mieć własnych dzieci to od razu rozpoczęlibyśmy kroki adopcyjne. Mamy adoptowane dzieci w rodzinie i adopcja to dla nas coś naturalnego 26 stycznia 2012 10:12 | ID: 733405 Jest to nie moralne zarówno w stosunku do partnera/partnerki, jak i w stosunku do tego obcego mężczyzny, nazwijmy go dawcą nasienia. Nie wierzę, że ten mężczyzna, który pozwala kobiecie spać z innym mężczyzną (bez względu na powód), pogodzi się z faktem,że jego kobieta spała z innym facetem, że nie wypomni jej tego w złości i w końcu, że nie odbije się to w końcu na dziecku (np. odrzucenie). Myślę,że powinni to zaakceptować,że nie mogą mieć ze sobą dzieci (biologicznych) i raczej zdecydować sie na adopcję niż takie wątpliwe drugie, oboje oszukują i wykorzystują inną osobę do własnych celów. A może ten obcy mężczyzna chciałby wiedzieć lub uczestniczyć w wychowaniu swojego dziecka? 18 Bartt Poziom: Niemowlak Zarejestrowany: 06-05-2009 22:23. Posty: 5452 26 stycznia 2012 10:16 | ID: 733409 Mama Julki (2012-01-26 09:23:42)Załóżmy, że facet poznany gdzieś daleko i przelotnie. W sprzyjających okolicznościach nie będie miał okazji dowiedzieć się, że jest biologicznym ojcem. Ale co ze świaodmością tej pary? Zgadzacie się ze stwierdzeniem, że nieważne, kto jest rodzicem biologicznym, ważne, kto wychowuje? 1) Zazwyczaj w takim procederze dawca jest w pełni świadomy i bierze za to kasę. 2) Zestawienie stwierdzenia "nie ważne, kto jest ojcem biologicznym, ważne, kto wychowuje" z powyższą sytuacją jest nadużyciem i w żadnym wypadku nie usprawiedliwia. A sama sytuacja jest zwyczajną zdradą małżeńską, tym bardziej krzywdzącą, że odbywa się za zgodą wszystkich. Cel nie uświęca środków. 19 Bartt Poziom: Niemowlak Zarejestrowany: 06-05-2009 22:23. Posty: 5452 26 stycznia 2012 10:18 | ID: 733410 Warto dodać, że ten biologiczny dawca, choćby nie wiem jakie papiery wcześniej podpisywał, będzie mógł być w każdej chwili pozwany o alimenty. 20 oliwka Poziom: Dzierlatka Zarejestrowany: 19-04-2008 00:57. Posty: 161880 26 stycznia 2012 10:22 | ID: 733419 annas82 (2012-01-26 09:08:52) Każdy robi to co jest zgodne z jego sumieniem. U nas by to nie przeszło...wolałabym adoptować niż mieć dziecko z innym. U nas też - nie popieram takiego rozwiązania - wolałabym adoptować jeśli już.
Zgłoś odpowiedź Cześć. Jestem z dziewczyną od prawie 2 lat. Po roku bycia razem rozmawialiśmy sobie tak na spokojnie o dzieciach temat sam wyszedł. Jak się okazało moja dziewczyna nie chce mieć dzieci...panicznie nie nie chce. Dlatego do dzisiaj nie kochamy się, bo ona się boi, że zajdzie w ciążę. Mamy po 21 lat. Wiadomo, że w tej chwili też bym nie chciał...wolę skończyć najpierw studia a potem się ustatkować. Jednak potem chciałbym mieć dziecko...chociaż jedno...albo dwójkę. A ona? jak mi to powiedziała: Dziecko to dla niej koniec świata. Boi się, że będzie się z nim użerać...męczyć..nie będzie spać po chyba nie zauważa tego, że potem całe życie będzie sama. Kocham ją...zależy mi na niej, miałem zamiar się jej oświadczyć. Jednak fakt, że nie będę mógł mieć z nią dzieci mnie dobija... Jak myślicie? Czy później jak dojrzeje będzie chciała dzieci? Czy może być tak, że nigdy zdania nie zmieni? Doradzcie mi coś proszę :) Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Gość Elbii Zgłoś odpowiedź Czesc. Moje najwieksze obawy budzi nie sam fakt, ze Twoja dziewczyna nie chce miec dzieci, tylko powod, ktory podaje. Co innego, gbyby byly jakies przeciwwskazania medyczne i ona bala sie o swoje zdrowie, moze nawet zycie. Uzerac sie z dzieckiem? Tak kobieta mowi? Wiadomo, dziecko to ogromny wysilek 24/7, piatek, swiatek i niedziela. Ale ile daje radosci, satysfakcji... Dziecko wszystko wynagradza - po prostu soba. No dobra, i co teraz? Jedynym stuprocentowo bezpiecznym srodkiem antykoncepcji jest abstynencja. Zamierzacie wiec zrezygnowac na stale z seksu? Jesli nie, jaki plan na niezaplanowana ciaze? Na Ciebie spadna wszystkie obowiazki? Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Zgłoś odpowiedź To nie jest wiek na planowanie dzieci,to z czasem się zmieni i Ty dziewczynę może zmienisz /ja wiem ,że na dzień dzisiejszy wydaje się to niemożliwe dla Ciebie/,tak ,że nie masz czym zamartwiać się na przyszłość, ale jeśli całkowita abstynencja ma być panaceum na nie zachodzenie w ciążę to współczuję. Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Gość taak Zgłoś odpowiedź Malo ktora kobieta nie zmienia zdania w kwestii posiadania dzieci .W tej chwili jest ostrozna bo opieka nad dzieckiem ja przeraza ,ale gdy przyjdzie Jej czas to moze zmienic zdanie. Czas pokaze jak bedzie . Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Zgłoś odpowiedź No właśnie. Mam zamiar jej się oświadczyć. Więc zmiania dziewczyny odpada...Nie chcę rzucać słów na wiatr. A ona swoimi poglądami na temat dzieci mnie przeraża...Też wydaje mi się, że kiedyś zmieni zdanie. Ale nie mam pewności. Ona sama mi mówiła, że jak z wiekiem hormony zaczną szaleć to może jej się zmieni...ale nie koniecznie. A znam dziewczyny w moim wieku i nawet młodsze które, mówią, że chcą mieć dzieci bo to cudowne. Też nie rozumiem dlaczego ona ma taki pogląd na to..ale cóż...Nie chcę jej zostawić z tego powodu, ale się martwię :( Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Gość Elbii Zgłoś odpowiedź W tej sytuacji lepiej nie podejmuj pochopnej decyzji o oswiadczynach, tylko zastanow sie, czego chcesz w zyciu. Musisz wiedziec, ze jej poglady moga sie nigdy nie zmienic, a jeszcze kiedys ona moze Ci wypomniec, ze od poczatku Cie informowala. Na spokojnie przemysl, co jest dla Ciebie wazniejsze, bycie z ta dziewczyna w bezdzietnym do konca zwiazku, czy powolanie na swiat i wychowywanie dzieci. Powinienes smialo wtajemniczac ja w swoje oczekiwania, rozmawiac o nich otwarcie, a nie liczyc na lut szczescia. Nikt nie wie, czy ona kiedys dostrzeze cud, jaki niesie ze soba bycie matka. Takie wypowiedzi o szaleniu hormonow moga miec na celu chec przytrzymanie Cie przy sobie. Tak wiec, powiem raz jeszcze, rozmawiaj otwarcie i nie kryj swoich oczekiwan. Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Zgłoś odpowiedź ~Elbii W tej sytuacji lepiej nie podejmuj pochopnej decyzji o oswiadczynach, tylko zastanow sie, czego chcesz w zyciu. Musisz wiedziec, ze jej poglady moga sie nigdy nie zmienic, a jeszcze kiedys ona moze Ci wypomniec, ze od poczatku Cie informowala. Na spokojnie przemysl, co jest dla Ciebie wazniejsze, bycie z ta dziewczyna w bezdzietnym do konca zwiazku, czy powolanie na swiat i wychowywanie dzieci. Powinienes smialo wtajemniczac ja w swoje oczekiwania, rozmawiac o nich otwarcie, a nie liczyc na lut szczescia. Nikt nie wie, czy ona kiedys dostrzeze cud, jaki niesie ze soba bycie matka. Takie wypowiedzi o szaleniu hormonow moga miec na celu chec przytrzymanie Cie przy sobie. Tak wiec, powiem raz jeszcze, rozmawiaj otwarcie i nie kryj swoich oczekiwan. Zgadzam się z tą wypowiedzią. Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Zgłoś odpowiedź A ja myślę, że skoro się kochacie, wszystko między Wami jest ok, to tylko Wasza sprawa, czy i kiedy zamierzacie się pobrać. marek92 A znam dziewczyny w moim wieku i nawet młodsze które, mówią, że chcą mieć dzieci bo to cudowne. Po co w ogóle takie porównania? One to one, a Twoja dziewczyna to Twoja dziewczyna. Każdy jest inny i każdy inaczej do tej sprawy podchodzi. Jedni chcą mieć dzieci wcześniej, inni później. Jedni chcą mieć jedno dziecko, inni całą gromadkę. Ludzie są różni, i trzeba to uszanować. Dodam, że znam dziewczyny pod trzydziestkę w szczęśliwych związkach, które też nie chcą mieć w tym momencie dzieci. Z tych powodów co Twoja dziewczyna. Co w tym złego? Właśnie dobrze, że szczerze o tym mówią, zamiast pakować się w coś, na co nie są gotowe, jak to robią kompletnie nieodpowiedzialni ludzie. I również skłaniam się ku temu, że to nie jest jej czas, że w przyszłości zmieni zdanie. Przekreślać Waszą miłość z powodu różnicy w spojrzeniu na tą sprawę? Absurd. Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Zgłoś odpowiedź W takim razie dziękuję za rady :) Super, że są takie fora na którym ludzie na prawdę potrafią pomóc :) Dziękuje wszystkim za rady. Od razu lepiej się poczułem :) Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Gość Elbii Zgłoś odpowiedź Nie ma za co dziekowac, chetnie pomagamy. Marek, niestety, jest wiele kobiet, ktore po prostu - jak to ujac - nie powinny byc matkami - tak, jak niektorzy mezczyzni nie nadaja sie na ojcow. Na ulicach widuje sie takie kobiety, ktorym dziecko przeszkadza, co wyraznie widac. Szarpia je, bo cos mowi i przeszkadza im np. prowadzic goraca dyskusje z psiapiola przez telefon. Sam znam kobiety, ktore ze wstretem niosa pieluche swojego dziecka w wyprostowanej, maksymalnie wyciagnietej rece, trzymajac ja dwoma palcami. Bycie matka wcale je nie cieszy. Nie mozna wiec powiedziec, ze Twoja wybranka na pewno kiedys zechce zostac matka. Dlatego serdecznie Ci radze, nie polegaj na takich stwierdzeniach, ze "moze kiedys hormony", bo to takie wodzenie za nos - rownie dobrze ona moze Ci powiedziec, ze moze kiedys zapanuje pokoj na calym swiecie. W obu stwierdzeniach tyle samo prawdy. A co Ci to daje? Nic. Zastanow sie, co dla Ciebie jest najwazniejsze. Jesli piszesz sie na bezdzietny zwiazek, nie ma problemu - Waszej milosci nie stoi nic na przeszkodzie. Ale jesli zalezy Ci na dzieciach, kiedys mozesz byc nieszczesliwy. Lepiej nie deklaruj sie, nie decyduj na cos, nie majac jasnych deklaracji z jej strony. A przede wszystkim nie podejmuj pochopnych decyzji, bo takie sa zawsze najgorsze. Porozmawiajcie sobie szczerze i wszystko uzgodnijcie. Trzymaj sie! :) Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Zgłoś odpowiedź I żeby w tym wieku się oświadczać...,na ostateczne decyzje życiowe masz czas , za parę lat zobaczycie czy ta miłość tak się dalej mocno trzyma i wtedy takie decyzje, teraz to nawet nie wiesz czy będziecie sobie odpowiadać pod względem seksualnym. Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Gość unna Zgłoś odpowiedź 21 lat, to macie jeszcze czas na ślub. Poczekaj z tymi oświadczynami, po co się spieszyć? Z seksem też nie musicie się spieszyć, jednak warto spróbować przed ślubem by wiedzieć, czy do siebie pasujecie, czy macie podobne temperamenty i potrzeby. A nawet jeśli okaże się, że nie, to przynajmniej podejmiecie tą decyzję świadomie i żadne z was, nie będzie tym zaskoczone i rozczarowane. Czy jej się "zachce " dziecka? Trudno powiedzieć, lecz to, że ktoś mówi że chce nie oznacza, że będzie dobrą matką. Znałam panią, miała dwoje dzieci i mówiła, że chce mieć więcej. Głodne dziecko wyło obok niej, a ona spokojnie rozmawiała z nami. Na moje pytanie, czy dziecko nie jest głodne, spojrzała na zegarek i spokojnie powiedziała, że faktycznie, powinna je godzinę temu nakarmić!!! I ona chce mieć więcej dzieci!!! Na razie nie spiesz się z oświadczynami, poczekaj. Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Zgłoś odpowiedź Ja jeszcze pomyślałam,że taka niechęć do seksu i dzieci może wynikać z traumy po przeżyciach z przeszłości,może warto skorzystać z pomocy psychologa. Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Zgłoś odpowiedź Do psychologa w żaden sposób nie da jej się namówić. Uważa, że nikt jej nie jest w stanie pomóc, i to, że z kimś pogada nic nie zmieni bo ona swoje wie i nikt jej nie przekona :( Poczekać? Cóż...myślicie że to za szybko? Myślałem, że to nie jest kwestia wieku a dojrzałości do związku ale możecie mieć rację, żeby jeszcze poczekać ... sam nie wiem teraz ;/ Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Zgłoś odpowiedź Zaręczyny nie są gwarancją miłości,nic nie zmienią w waszych relacjach ,wiec po co się śpieszyć, Twoja dziewczyna na pewno nie dojrzała nawet do narzeczeństwa. Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Gość Elbii Zgłoś odpowiedź Marek, o reke prosi ktos, kto jest pewny, ze chce spedzic reszte zycia z dana osoba. A tak zareczysz sie, nie majac pewnosci, i co dalej? Za jakis czas po zareczynach zaczna sie naciski, kiedy wreszcie slub... Mysle, ze nie macie co sie spieszyc. Nic na sile. Radze Ci nie podejmowac pochopnych decyzji. Rozmawiaj z dziewczyna na ten temat, nie ukrywaj swoich oczekiwan. Zobaczysz, jak sie sprawy beda rozwijaly. Kwestia dzieci to nie pytanie, na jaki kolor pomalowac pokoj. To bardzo powazne zagadnienie i ma ogromny wplyw na zycie, okresla jego caly przebieg. Jesli pragniesz zostac kiedys ojcem, nie pomijaj tej kwestii, myslac, ze jakos tam bedzie, bo inaczej mozesz miec przykra niespodzianke, gdy okaze sie, ze Twoja wybranka ma w tej kwestii diametralnie odmienne zdanie. Mozesz rozwinac kwestie ona swoje wie? Co ma na mysli? Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Zgłoś odpowiedź Mówiąc 'Ona swoje wie' ma na myśli to, ze ma swoje zdanie i własny pogląd...i jak cos dla niej jest nie dobre to tak zostanie i swojego zdania nie zmieni...ze nikt jej nie Pomorze nawet psycholog. Wydaje mi się ze ona po prostu nie chce żeby ktoś jej pomógł...ja uważam ze rozmowa z innymi pomaga a ona nie. Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Gość Elbii Zgłoś odpowiedź W takim razie tym bardziej odradzam Ci rychle oswiadczyny. Dziewczyna poinformowala Cie o swoim zdaniu, na dodatek stanowczo oswiadczyla, ze nie zamierza go zmieniac i nikt ani nic jej do tego nie przekona. Oswiadczajac sie jej, mowisz, tak, wiem o tym wszystkim i odpowiada mi to - wyrazam na to zgode. Z tego, co piszesz, nie jestes jednak pewien, czy chcesz lub moze nawet czy mozesz prowadzic bezdzietne zycie, wiec na razie zdecydowanie lepiej wstrzymac sie z decyzja. Wg mnie jw. - przemysl, jak wazne sa dla Ciebie dzieci, a jesli dojdziesz do wniosku, ze sa celem Twojego zycia, przeprowadzaj rozmowy i otwarcie przedstawiaj swoje oczekiwania. Mozesz tez obserwowac jej reakcje na dzieci w Waszym otoczeniu (choc nie jest to ostateczny wskaznik). Jesli dobrze rozumiem, do tej pory dziewczyna podjela te decyzje samodzielnie, ani troche nie liczac sie z Twoim zdaniem. Wlasciwie tylko poinformowala Cie o tym i pozostawila z tym faktem sam na sam. Mam wrazenie, ze dla niej ta kwestia jest bezdyskusyjna. Moje obawy budzi, ze ona patrzy na to, co jest dobre dla niej, a nie na to, co jest dobre dla Was. Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Gość unna Zgłoś odpowiedź Nie jest tak, że jak się mówi że się nie chce, to się nie będzie miało /choć oczywiście tak bywa/ Nie przekreślaj dziewczyny, tylko poczekaj - a na razie porozmawiaj, przedstaw swoje stanowisko w tej kwestii, bez upierania się, że tak musi być. Znałam dziewczynę, mówiła że nie chce mieć dzieci, nie lubiła cudzych - była wpadka, jest cudowną matką, ma świetny kontakt z córką. Znałam pana, wręcz brzydził się małymi dziećmi, ale gdy się urodziło jego dziecko, to wręcz zwariował na jego punkcie. Nawet kupka w jego oczach stała się piękna. U wielu instynkt macierzyński, /ojcowski/ pojawia się dopiero w momencie, gdy ten fakt zaistnieje. Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Zgłoś odpowiedź Może nie chce wychowywać dziecko od małego bo wstawać w nocy itp i może porodu się boi? A ciekawe jak by zaragowała na adopcje już większego dziecka np. 5letniego? Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Zgłoś odpowiedź no i dobrze ze nie chce , po co jej bachor i nieprzespane noce . Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Zgłoś odpowiedź Ja w sumie rozumiem twoją dziewczynę , masz wybór albo się pogodzić z tym , albo zaadoptować dziecko . Może boi się też porodu ? Może boi się odpowiedzialności że się nie nada ? No cóż po cholere wnikać to jej sprawa . Musisz to uszanować . Skoro ją kochasz i nie jesteś samcem któremu zależy tylko na założeniu rodziny i w ogóle . Bo to dla mnie jest durne , faceci którzy szukają wybranek do urodzenia potomstwa -_- Pewnie Twoja dziewczyna straciła do Ciebie trochę zaufanie . Pozdrawiam . Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Zgłoś odpowiedź Eminem98x a co złego jest w założeniu rodziny? Nie szukalem dziewczyny tylko dla potomstwa...ale instynkt wychowawczy to cos normalnego...wiec nie rozumiem wypowiedzi. Dziecko tez zbliża, a na starość może dużo nie bylo ze chce dziecko jako służącego to od razu mowie ze to tylko przyklad. Dlatego mówienie ze zależy tylko na potomstwie nie jest trafne ... Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Gość MoniaOs Zgłoś odpowiedź mam lat 20, mam takie samo zdanie na temat dzieci jak Twoja dziewczyna, nie chce ich mieć, nie lubie ich, nie mam zamiaru męczyć się z bachorem - mój wybór. i popieram, a Ty zamiast rozmawiać ze swoją dziewczyną to radzisz się ludzi z neta, powodzonka. Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Gość Aghia Zgłoś odpowiedź Witam. Ja z moim facetem byliśmy najpierw przyjaciółmi, więc wiedział dobrze że nie lubię dzieci i nie chcę ich mieć. Teraz mam 33 lata, od 13 lat jesteśmy parą, i nie zmieniło mi się, nie mamy dzieci. Argumenty o wygodnictwie, figurze, finansowe itp są tak naprawdę wtórne, jeśli kobieta po prostu nie czuje potrzeby macieżyństwa. Ja nie czuję, i nie będę się zmuszać. Gdyby wszystkie kobiety miały instynkt macierzyński to nie byłoby ani porzuconych dzieci, ani zaniedbanych. Nie, nie zostałam sama. Mój facet kocha mnie, a nie za to co mogę mu dać (tak jak rolnik lubi swoją krowę bo mu dała dużo dorodnych cielaków). Mieszkam we Francji na wsi, mam kilku sąsiadów których dzieci od kilku lat nie nie odwiedziły, ale nie jesteśmy sami bo żyjemy trochę jak w wielkiej rodzinie, odwiedzamy się i spędzamy święta razem. Tak więc moja rada: kobieta nie musi mieć dzieci, i mam nadzieję że żaden facet nie zostawi jej tylko przez to. Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi
Dołączył: 2006-04-22 Miasto: Ny Liczba postów: 3494 14 września 2012, 09:45 Wiecie, właśnie wróciłam od ginekologa i naprawdę się załamałam... Siedzę w domu i płaczę. Dowiedziałam się, że najprawdopodobniej nigdy nie będę mogła mieć dzieci: dla mojego przypadku są 2 wyjścia: albo teraz zajdę w ciążę (jak, z kim - kocham mojego faceta bardzo, ale nasz związek jest bardzo trudny i obecnie w fazie rozwoju... ) - albo pozostaje zamrożenie komórek jajowych jak do in vitro. Właśnie sprawdzałam cenniki i mnie to powaliło, to idzie w tysiące... Jestem roztrzęsiona i potrzebuję z kimś pogadać... Co byście zrobiły na moim miejscu?Nawet nie wiem, jak mam to powiedzieć mojemu facetowi (czy w ogóle mówić?).... Dołączył: 2012-02-05 Miasto: Warszawa Liczba postów: 3779 14 września 2012, 11:00 przedewszystkim z nim, i z rodzicami... nikt tak nie wspiera i nie pomoze jak rodzina! szprotkab Dołączył: 2012-02-24 Miasto: Liczba postów: 5846 14 września 2012, 11:11 Pogadałabym z facetem. Jeżeli nie stać Cie na mrożenie to Twoja jedyna szansa. Myślę, że (tfu tfu) nawet gdybyście się rozstali nie żałowałabyś, że masz z nim samo dziecko też nie miałoby źle :) Na pewno dałabyś mu mnóstwo miłości a ojciec przecież będzie tylko (tfu tfu) być może gdzieś obok mamy a nie z mamą. Nie jest to super sytuacja, ale też nie koniec to nie jest zabawka i nie powinno sie go miec z samej checi posiadania. Swietna rada: zrobcie sobie dzieciaka, tak na wszelki wypadek. A to, ze zycie autorki zmieni sie diametralnie nie ma znaczenia. Poza tym przyszly ojciec chyba tez ma cos do powiedzenia. angel3103 14 września 2012, 11:13 Zeby miec dziecko i decydowac sie na nie trzeba najpierw byc zdecydowanym na to ze w lasnei ztym partnerem chce sie byc przez cale zycie Nikt nie lubi byc przymuszany i takie miejmy teraz dziecko bo potem bedzie z apozno to troche jak noz na gardle ta potrzeba musi isc z wnetrza zeby moc sie realizowac w byciu mama bo to cholernie trudna sztuka (jestem mama i wiem cos o tym)Stanie sie rodzicami to koniec pewnego okresu w zyciu totalnego szalenstwa zabawy do bialego rana beztroski i swobody napewno jestescie gotowi na kolejny etap ? Dołączył: 2011-01-18 Miasto: Warszawa Liczba postów: 3050 14 września 2012, 11:18 maharet17 napisał(a):Dowiedziałam się, że jestem na etapie 37-letniej kobiety (mam 23 lata) i to jest ostatni dzwonek, żeby mieć dziecko, bo za kilka lat będzie już za późno (tak, jakbym już miała menopauzę!)Jeśli chodzi o dziecko, to najgorsze w tym wszystkim jest to, że ja nad tym się nie zastanawiałam jeszcze, dla mnie to były odległe czasy (w przyszłości bardzo chciałam mieć dzieci, nawet kilka...)... absolutnie się tym nie przejmuj uwierz mi że nie jest źle ja własnie robiłam wszystkie hormony jak chcesz mogę Ci podać nazwy których trzeba zrobić żeby w mieć pewnosć co do diagnozy( o ile wcześniej nikt Ci nie zlecił) i możesz udać sie do innego lekarz odrazu z tymi wynikami, bo niestety trochę to trwa, bo robi sie je w różnych dniach cyklu, wiec w moim przypadku przy nieregularnych cyklach czekałam na wyniki aż miesieca a na zakończenie powiem Ci że z moich badań wynika że ja mam estradiol , który jest własnie odpowiedzialny za owulację, bez której wiadomo w ciąże nie zajde mam jak kobieta po przekwitaniu! ale czytałam że wszystko sie da unormować wiec nie załamuj sie i nie podejmuj pochopnej decyzji Salemka 14 września 2012, 11:20 szprotkab napisał(a):Salemka napisał(a):Pogadałabym z facetem. Jeżeli nie stać Cie na mrożenie to Twoja jedyna szansa. Myślę, że (tfu tfu) nawet gdybyście się rozstali nie żałowałabyś, że masz z nim samo dziecko też nie miałoby źle :) Na pewno dałabyś mu mnóstwo miłości a ojciec przecież będzie tylko (tfu tfu) być może gdzieś obok mamy a nie z mamą. Nie jest to super sytuacja, ale też nie koniec to nie jest zabawka i nie powinno sie go miec z samej checi posiadania. Swietna rada: zrobcie sobie dzieciaka, tak na wszelki wypadek. A to, ze zycie autorki zmieni sie diametralnie nie ma znaczenia. Poza tym przyszly ojciec chyba tez ma cos do że ojciec ma dużo do powiedzenia. Jeżeli się nie zgodzi to po sprawie. Nigdzie nie pisałam, żeby go wrabiać w dziecko itp. I nigdzie nie pisałam, że dziecko to zabawka. A co innego ma nas skłonić do rodzenia dzieci, jak nie chęć 'posiadania' jednego? Od tego wszystko się zaczyna - od chęci. A życie pewnie, że się zmieni, ale to już decyzja autorki - do niczego nie namawiam tylko przedstawiam swój pogląd na sprawę. Dołączył: 2005-11-09 Miasto: Wrocław Liczba postów: 367 14 września 2012, 11:21 Przede wszystkim zweryfikowałabym diagnozę...nie wierzę w wiarygodnośc tego typu diagnozy bez szczegółowych badań...koleżanka usłyszała taką diagnozę mając 18 lat....urodziła dziecko w wieku lat 28....bez wspomagaczy, bez wieloletnich prób....a zwyczajnie z tym jedynym, wtedy kiedy była na to gotowa....nie rozumiem lekarzy którzy tak bez zastanowienia dają "wyroki"... Dołączył: 2012-08-22 Miasto: Łódź Liczba postów: 6886 14 września 2012, 11:29 Powiedz facetowi, nie zostawaj z tym sama ! I też bym powiedziała, żebyś poszła jeszcze do innego poważna sprawa i warto jeszcze raz to tak na marginesie powiem Ci, że nie trzeba tracić nadziei . Moja ciocia miała zdiagnozowaną bezpłodność, adoptowali z mężem dziecko, a po 15 latach urodziła córkę ;) Trzeba wierzyć że będzie dobrze !Trzymam kciuki za Ciebie, powodzenia ! Dołączył: 2012-08-22 Miasto: Łódź Liczba postów: 6886 14 września 2012, 11:29 Powiedz facetowi, nie zostawaj z tym sama ! I też bym powiedziała, żebyś poszła jeszcze do innego poważna sprawa i warto jeszcze raz to tak na marginesie powiem Ci, że nie trzeba tracić nadziei . Moja ciocia miała zdiagnozowaną bezpłodność, adoptowali z mężem dziecko, a po 15 latach urodziła córkę ;) Trzeba wierzyć że będzie dobrze !Trzymam kciuki za Ciebie, powodzenia ! Dołączył: 2012-08-22 Miasto: Łódź Liczba postów: 6886 14 września 2012, 11:29 Powiedz facetowi, nie zostawaj z tym sama ! I też bym powiedziała, żebyś poszła jeszcze do innego poważna sprawa i warto jeszcze raz to tak na marginesie powiem Ci, że nie trzeba tracić nadziei . Moja ciocia miała zdiagnozowaną bezpłodność, adoptowali z mężem dziecko, a po 15 latach urodziła córkę ;) Trzeba wierzyć że będzie dobrze !Trzymam kciuki za Ciebie, powodzenia ! Myyystery 14 września 2012, 11:29 Moja kolezanka byla w podobnej sytuacji, zdecydowala sie na dziecko od razu. Tez bym tak zrobila, probowalabym nieustannie. Lepiej wczesniej niz prawdopodobnie nigdy. (przepraszam za brak pl znakow)
Bezdzietność z punktu widzenia Kościoła i religii. Autor Wiadomość Re: Bezdzietność z punktu widzenia Kościoła i religii. znam matki, ktore urodziy dzieci chociaz nei chcialy, z presji. I powiem wam, ze to koszmarny widok. Owszem one wychowuja te dzieci, ale nic wiecej. Zero emocji, uczuc. Nigdy nei wdzialam, zeby przytulily takie dziecko, pocalowaly... Jest tylko krytyka i wieczne klotnie, w torych non stop sie przewija: "zaluje ze cie urodzilam" i w jednym przypadku tak juz 20 kobiet nie chce meic dzieci, to nie ma co jej wmawiac egoizmu, nieodpowiedzialnosc etc. ani jej namawiac tylko sie za nia modlic. bo inaczej nic dobregoz tego nie wyjdzie. Na zewnatzr: spelniony obowiazek - urodzone dziecko. Wewnatzr tragedia tego dziecka i matki. Śr lis 09, 2011 20:52 kropeczka_ns Dołączył(a): Wt mar 17, 2009 18:36Posty: 2041 Re: Bezdzietność z punktu widzenia Kościoła i religii. ikm dlatego z punktu widzenia prawa ślub nie musi być kościelny. Ślub kościelny jest dla wierzących, dla akceptujacych zasady głoszone przez Kościół. Dziecko to przede wszystkim wielka, ogromna radość, wielki rozwój osobisty, dzięki dzieciom znajdujemy w sobie cechy których istnienia nawet byśmy nie podejrzewali. Dzieci to wielka siła scalająca małżeństwo, dająca napęd do pracy i siłę do pokonywania przeszkód. Dla mnie miłość do dzieci to świetna szkoła miłosci bezwarunkowej, niezależnej od niczego, dającej i niczego nie oczekującej w zamian. Nie wiem jak wy, ale ja zanim urodziłam dzieci nawet nie wiedziałam że można kochać w taki sposób _________________Ania Wt lis 15, 2011 14:47 Anonim (konto usunięte) Re: Bezdzietność z punktu widzenia Kościoła i religii. Temat stary już troszke ale wypowiem nie wiadomo czy nie zmieni się dopiero po urodzeniu dziecka kobieta przekonuje się do macierzyństwa i jej zdanie na ten temat zmienia sie o 180 przypadki warto dać sobie i dziecku szanse(zwłaszcza jeżeli już sie pocznie o co w normalnym współżyjącym małżęństwie nietrudno,nawet przy zabezpieczaniu się),kobieta została przecież stworzona do bycia matką czy to w sensie fizycznym czy tylko nasza też mogą i powinny być dobrymi "matkami" dla np gdzieś że każda kobieta jest powołana do tzw dlaczego Kościół nie chce się zgadzać na bezdzietność:miłość małżeńska musi być płodna,współżycie seksualne zarezerwowane tylko dla małżeństw też nie może być oderwane od płodności. Śr lis 16, 2011 17:39 aggeusz Dołączył(a): So lip 10, 2010 12:46Posty: 1 Re: Bezdzietność z punktu widzenia Kościoła i religii. Wiele osób jest bezdzietnymi i takie bezdzietne małżeństwa chcą mieć dzieci i oczekują na adopcję. Od kilku lat spotykamy takie małżeństwa na dialogach małżeńskich a potem widzę ich radość z otrzymania ktoś zakłada , że nie chce mieć dzieci w małżeństwie to jest z motyw do nieważności sakramentu małżeństwa ale, trzeba zbadać dlaczego tak jest i to może być przeszkodą do zawarcia sakramentu małżeństwa a może w tej osobie jest pewna blokada, uraz czy inne sprawy. Warto poradzić się w poradni małżeńskiej zarówno kapłana jak i specjalistów tam pracujących. Takie poradnie są w każdej diecezji naj częściej przy kurii biskupiej. Śr sty 11, 2012 19:05 Anonim (konto usunięte) Re: Bezdzietność z punktu widzenia Kościoła i religii. szumi napisał(a):Naprawdę się kochający naturalnie chcą tę miłość 'przekuć' na owszem, jest to sakrament dla osób naprawdę się zgadzam się. Uważam, że małżeństwo może być bardzo szczęśliwe BEZ dzieci - a nawet szczęśliwsze niż z dziećmi. Dzieci to masa problemów i wieczny stres. N sty 15, 2012 16:40 Anonim (konto usunięte) Re: Bezdzietność z punktu widzenia Kościoła i religii. aggeusz napisał(a):Jeśli ktoś zakłada , że nie chce mieć dzieci w małżeństwie to jest z motyw do nieważności sakramentu małżeństwa ale, trzeba zbadać dlaczego tak jest i to może być przeszkodą do zawarcia sakramentu małżeństwa a może w tej osobie jest pewna blokada, uraz czy inne sprawy. Warto poradzić się w poradni małżeńskiej zarówno kapłana jak i specjalistów tam pracujących. Takie poradnie są w każdej diecezji naj częściej przy kurii po co się radzić? Jeśli oboje się dogadają, że nie chcą dzieci, to czemu mają nie wziąć ślubu kościelnego? Mają się spowiadać ze swoich pogladów księdzu? Po co? N sty 15, 2012 16:42 Anonim (konto usunięte) Re: Bezdzietność z punktu widzenia Kościoła i religii. kropeczka_ns napisał(a):ikm dlatego z punktu widzenia prawa ślub nie musi być kościelny. Ślub kościelny jest dla wierzących, dla akceptujacych zasady głoszone przez Kościół. Dziecko to przede wszystkim wielka, ogromna radość, wielki rozwój osobisty, dzięki dzieciom znajdujemy w sobie cechy których istnienia nawet byśmy nie podejrzewali. Dzieci to wielka siła scalająca małżeństwo, dająca napęd do pracy i siłę do pokonywania przeszkód. Dla mnie miłość do dzieci to świetna szkoła miłosci bezwarunkowej, niezależnej od niczego, dającej i niczego nie oczekującej w zamian. Nie wiem jak wy, ale ja zanim urodziłam dzieci nawet nie wiedziałam że można kochać w taki sposób Co do cech - tak, wyłażą z nas wtedy również te najgorsze cechy....Dziecko potrafi doprowadzić do furii na maxa....Nie uważam by dzieci dawały mi jakikolwiek napęd do pracy, raczej zniechęcenie życiem z powodu wiecznego stresu, problemów i wydatków ciągłych....Jak już są - trzeba wychować i uważam by dzieci mnie rozwijały - raczej czuję , że się cofam w rozwoju - no ale taki już los matek... N sty 15, 2012 16:45 mareta Dołączył(a): Pt cze 03, 2011 8:17Posty: 2586 Re: Bezdzietność z punktu widzenia Kościoła i religii. "Jak mogłaś zwątpić Saro, że syna zrodzić możesz, co znaczy twoja starość, przecierz Pan wszystko może" Planowanie nie posiadania dzieci czyni małżeństwo od począjku nieważnym, ponieważ godzi w zasadniczy cel katolickiego małżeństwa. N sty 15, 2012 18:11 Anonim (konto usunięte) Re: Bezdzietność z punktu widzenia Kościoła i religii. mareta napisał(a):"Jak mogłaś zwątpić Saro, że syna zrodzić możesz, co znaczy twoja starość, przecierz Pan wszystko może" Planowanie nie posiadania dzieci czyni małżeństwo od począjku nieważnym, ponieważ godzi w zasadniczy cel katolickiego to w takim wypadku jedno ewentualnie sobie można "zmajstrować" żeby małżeństwo ważne było N sty 15, 2012 18:32 epsilon Dołączył(a): Pt sty 21, 2011 21:32Posty: 111 Re: Bezdzietność z punktu widzenia Kościoła i religii. ikm napisał(a):mareta napisał(a):"Jak mogłaś zwątpić Saro, że syna zrodzić możesz, co znaczy twoja starość, przecierz Pan wszystko może" Planowanie nie posiadania dzieci czyni małżeństwo od począjku nieważnym, ponieważ godzi w zasadniczy cel katolickiego to w takim wypadku jedno ewentualnie sobie można "zmajstrować" żeby małżeństwo ważne było I myslisz, ze Bog da sie na to "nabrac"? N sty 15, 2012 22:34 Anonim (konto usunięte) Re: Bezdzietność z punktu widzenia Kościoła i religii. ikm napisał(a):No to w takim wypadku jedno ewentualnie sobie można "zmajstrować" żeby małżeństwo ważne było Sadzę, że lepiej urodzić i oddać innym ludziom, którzy je pokochają. Plan będzie wykonany. Możecie sobie zmajstrować jeszcze jedno na takich samych zasadach. 20% par nie może mieć dzieci. Będzie usprawiedliwienie: mamy defekt, ale mimo to zmajstrowaliśmy te dzieci. Bóg zadowolony, rodzice adopcyjni też....my mamy spokojne sumienie. N sty 15, 2012 22:49 kropeczka_ns Dołączył(a): Wt mar 17, 2009 18:36Posty: 2041 Re: Bezdzietność z punktu widzenia Kościoła i religii. ikm współczuję ci. Serio, poważnie mówię. Przypominam sobie niedawną rozmowę ze znajomą matką czwórki małych dzieci (wiek od 3 do 9 lat) która od 9 lat zajmuje się wychowywaniem dzieci. Sytuacja materialna przyzwoita, mąż dosyć dobrze zarabia, nie kokosy ale im wystarcza. Dzieci zdrowe, udane, starsze dobrze się uczą, nie sprawiają kłopotów. I ona zapytała mnie czy zostawimy dzieci u babci jadąc na wakacje. Z szoku jaki przeżyłam opadła mi szczęka i nie wiedziałam co powiedzieć. Przecież ja bym się zapłakała z tęsknoty za nimi nie widząc ich tak długo, przecież to nie byłby żaden odpoczynek gdyby nasza ekipa nie była w komplecie! A ona na to że chciałaby bardzo trochę od dzieci odpocząć....I wiesz, ja wtedy jej powiedziałam że ja nie znam tego uczucia. U mnie już kiedy zbliża się godzina wyjścia z pracy zaczynam myśleć tylko o tym że zaraz jadę po miśki, że będziemy sobie wszystko opowiadać, wreszcie spędzać razem czas. Całe to napięcie i stres jaki mam zawsze w pracy opada ze mnie i staje się innym człowiekiem, odpoczywam przy nich, nawet jeśli jestem niby fizycznie zmęczona. Jesteśmy niepodzielną jednością, i nie miałam pojęcia że można tak kogoś kochać póki się nie urodzili. Nie znałam tej dumy jak to kiedy Bąbel odnosi kolejne sukcesy jako czołowy bystrzak matematyczny w klasie, i takiej samej kiedy Bąbelek wreszczie narysował "ludzia" w przedszkolu bo do tej pory tylko bazgrał Tego uczucia kiedy się przytulają, włażą na kolana, (nawet starszy- już wielki chłop). Co więcej podobne odczucia mają moje kolezanki (jest nas 4 młode mamy w pracy) i tak samo tęsknią za swoimi słodziakami. Ja jestem pewna że dzieci sprawiają że staję się lepszym człowiekiem, i nawet ich marudzenie i wybryki są dla mnie szkołą cierpliwosci- jasne, porażki sie zdarzają jak każdemu. _________________Ania Cz sty 19, 2012 18:34 Anonim (konto usunięte) Re: Bezdzietność z punktu widzenia Kościoła i religii. kropeczka_ns napisał(a):Przypominam sobie niedawną rozmowę ze znajomą matką czwórki małych dzieci (wiek od 3 do 9 lat) która od 9 lat zajmuje się wychowywaniem dzieci. Sytuacja materialna przyzwoita, mąż dosyć dobrze zarabia, nie kokosy ale im wystarcza. Dzieci zdrowe, udane, starsze dobrze się uczą, nie sprawiają kłopotów. I ona zapytała mnie czy zostawimy dzieci u babci jadąc na wakacje. Z szoku jaki przeżyłam opadła mi szczęka i nie wiedziałam co powiedzieć. Przecież ja bym się zapłakała z tęsknoty za nimi nie widząc ich tak długo, przecież to nie byłby żaden odpoczynek gdyby nasza ekipa nie była w komplecie! A ona na to że chciałaby bardzo trochę od dzieci odpocząć....I wiesz, ja wtedy jej powiedziałam że ja nie znam tego uczucia. U mnie już kiedy zbliża się godzina wyjścia z pracy zaczynam myśleć tylko o tym że zaraz jadę po miśki, że będziemy sobie wszystko opowiadać, wreszcie spędzać razem czas. Całe to napięcie i stres jaki mam zawsze w pracy opada ze mnie i staje się innym człowiekiem, odpoczywam przy nich, nawet jeśli jestem niby fizycznie zmęczona. A nie zauważyłaś, że TY "wakacje" od dzieci masz CODZIENNIE będąc w pracy, a tamta matka "wakacji" od dzieci nie ma NIGDY? Ma ona pełne prawo chociaż raz w roku odpocząć od dzieci i wręcz jest to konieczne!!! Ty odpoczywasz od dzieci całymi roboczymi tygodniami - a tylko wieczorami, w weekendy i na urlopie masz dla nich naprawdę ja chodziła do pracy to marzyłabym o wakacjach z dziećmi. Póki co marzę o wakacjach BEZ DZIECI. Pt sty 20, 2012 10:17 zielona Dołączył(a): Śr paź 19, 2005 15:25Posty: 581 Re: Bezdzietność z punktu widzenia Kościoła i religii. Ikm, ja odczytałam post kropeczki jako właśnie wyraz zrozumienia m. in. dla Twojej sytuacji. Pt sty 20, 2012 20:24 kropeczka_ns Dołączył(a): Wt mar 17, 2009 18:36Posty: 2041 Re: Bezdzietność z punktu widzenia Kościoła i religii. ikm, nie wiem czy można nawać wakacjami od dzieci po prostu zwykła konieczność utrzymania rodziny. Z jednymi zarobkami byłoby u nas cienko, więc pracuję (cięzko, i za dużo), nie narzekam, dziekuję BOgu za wspaniałe dzieci i za każda chwilę z nimi. Dziewczyna o której wspomniałam podjęła inną decyzję i nie wróciła do pracy, w sumie nie mozna powiedziec że tego załuje- bo tak naparwdę życie mamy pracującej jest trudne i zwykle dzień jest zapakowany szczelnie obowiązkami od świtu do nocy, ale ma takie odczucie o jakich wspomniałam. Ja osobiście uważam że lepiej jest jak kobieta pracuje, (lepiej dla jej psychiki), a optymalnie jeśli ma możliwośc pracować mniej godzin a przynamniej mniej niż ja naprzykład:) (ten tydzień - 8- 24- 8- 12- 24). Ja wstaję codziennie o 6 albo wcześniej, zawożę dzieci doszkoły i przedszkola, w pracy muszę być przed po 15 je odbieram (mówię o dniach kiedy pracuję "tylko" 8 godzin), często zakupy robię późnym wieczorem, gotuje, robię normalnie wszystko w domu, sprawdzam synkowi lekcje, zawożę na basen, często bywa tak że usiąśc na chwile mogę dopiero o 22. A pomimo to sa dla mnie wieczną radością. Nie wiem z czego to wynika. Uwielbiam Bąbli i tyle ... _________________Ania So lut 04, 2012 20:44 Wyświetl posty nie starsze niż: Sortuj wg Nie możesz rozpoczynać nowych wątkówNie możesz odpowiadać w wątkachNie możesz edytować swoich postówNie możesz usuwać swoich postówNie możesz dodawać załączników
nie mogę mieć dzieci forum